Takim właśnie hasłem podsumował moją radosną twórczość mój mąż. "Zrobiłaś coś NIE z papieru?"
I tu znowu wszystko zwalam na moją pokręconą naturę.
Otóż mój warsztat zamienił się w ostatnim tygodniu w pracownię florystyczną i przerzuciłam się na nieco większe gabaryty moich prac.
Nie jest to łatwe zadanie, bo i miejsca więcej trzeba, i krzesło nie jest dostatecznie wysokie, żeby widzieć wieniec od góry, czyli wszystko na stojaka. Nożyczki zamieniłam na obcęgi no i trochę więcej siły trzeba.
To mój pierwszy post w tym tygodniu, ale wierzcie mi - szkoliłam sie internetowo, aby przygotować się do wykonania zadań, które sobie założyłam.
Pozdrawiam Was serdecznie!
Ciekawa jestem Waszych komentarzy...,za które z góry dziękuję.







